Nocą w rejonie dworca PKS w Białymstoku policjanci patrolujący okolice zwrócili uwagę na mężczyznę o zaniedbanym wyglądzie. Jego obuwie było podarte, a stopy dotykały bezpośrednio zimnej nawierzchni, dlatego mundurowi podjęli interwencję. Mężczyzna zgłosił, że jest głodny i zmarznięty oraz nie pamięta, gdzie mieszka.
Co zrobili funkcjonariusze?
Policjanci podeszli do mężczyzny, porozmawiali z nim i sprawdzili kieszenie jego ubrań. W jednej z kieszeni znaleziono kartkę z danymi, które mogły pomóc w ustaleniu tożsamości. Do czasu przyjazdu bliskich mundurowi dali mu kanapkę, wodę i koc termiczny, aby mógł się ogrzać i zjeść posiłek.
Jak ustalono tożsamość i kto przyjechał po mężczyznę?
Patrol skontaktował się z Łapskim dyżurnym i przekazał zgromadzone informacje. W ten sposób ustalono, że znaleziony to 36-latek, który opuścił dom dzień wcześniej.
Członek rodziny przyjechał z gminy Łapy i potwierdził, że bliscy prowadzili poszukiwania we własnym zakresie. Po przekazaniu danych policjanci oddali mężczyznę pod opiekę najbliższych.
Jak postępować w podobnej sytuacji?
W przypadku zauważenia osoby wykazującej oznaki wychłodzenia policja może zostać zawiadomiona poprzez dyżurnego komisariatu. Do przybycia służb można zapewnić osobie ciepłe okrycie, napój oraz posiłek, a także podać informacje, które pomogą w ustaleniu jej tożsamości.
Mężczyzna trafił pod opiekę członka rodziny z gminy Łapy.