Marek Dunin-Wąsowicz urodził się 24 marca 1926 r. w Warszawie. W czasie II wojny światowej należał do Szarych Szeregów i do Armii Krajowej, służąc w pułku „Baszta”. W kwietniu 1944 r. Niemcy aresztowali jego ojca, a wkrótce potem zabrali także jego matkę i synów; rodzina trafiła na Pawiak, a następnie bracia zostali deportowani do obozu koncentracyjnego KL Stutthof.
Jak przebiegało więzienie i ucieczka z Marszu Śmierci?
Bracia Dunin-Wąsowiczowie uczestniczyli w tzw. Marszu Śmierci w styczniu 1945 r. Wtedy Marek i jego brat Krzysztof uciekli z kolumny więźniów. Archiwum Instytutu Pileckiego opisuje, że w obozie trafiła im się pomoc od Trudy — członkini żeńskiego oddziału Hitlerjugend — a następnie opiekę przejęła kaszubska rodzina Heblów. Marek podawał numer więźnia 35461.
Czym zajmował się po wojnie?
Po powrocie do Warszawy Marek Dunin-Wąsowicz pracował jako dziennikarz. Współpracował z redakcjami Życia Warszawy i Rzeczpospolitej. Pisał książki historyczne, w tym pozycję zatytułowaną "Zamach na Kutscherę". Angażował się w prace stowarzyszeń kombatanckich i często publicznie opowiadał o doświadczeniach obozowych.
W jakim charakterze występował przed sądami i w uroczystościach?
Dunin-Wąsowicz zeznawał jako świadek w dwóch ostatnich procesach strażników obozowych w Niemczech. W maju 2019 r., podczas obchodów 74. rocznicy wyzwolenia Stutthofu, apelował o pamięć i przestrogę przed nienawiścią. W swoich wystąpieniach mówił o zakazie palenia książek i o skutkach propagandy oraz o konieczności przekazywania wiedzy następnym pokoleniom.
Muzeum Stutthof w Sztutowie oraz Muzeum Więzienia Pawiak przekazały kondolencje rodzinie i podkreśliły, że losy Dunin-Wąsowicza są częścią historii pokolenia naznaczonego wojną. Miał 100 lat.